Czy kiedykolwiek stworzyłeś listę życzeń? Dla mnie są one niesamowicie kuszące – uwielbiam czytać listy życzeń innych ludzi i tworzyć własne.
Ale oto co się dzieje, gdy tworzysz listę życzeń:
-
Nakładasz na siebie ogromny ciężar, by zrealizować tę listę. Jakbyśmy już nie mieli wystarczająco dużo zadań na naszych listach rzeczy do zrobienia!
-
Jeśli nie udaje Ci się realizować rzeczy z listy, czujesz się winny lub niespełniony.
-
Jeśli dobrze radzisz sobie z realizacją listy, prawdopodobnie wykonujesz mniej znaczące aktywności. Znajdują się tam zwykle dlatego, że wydawały się fajne do zrobienia.
Prawda jest taka, że większość rzeczy, które umieszczamy na listach życzeń, to tylko pomysły, które przyszły nam do głowy, a nie coś związanego z głębszym sensem. Umieszczamy rzeczy takie jak „skok ze spadochronem”, „nauka surfingu”, „odwiedzenie Amazonii” czy „pocałunek w deszczu” – wszystkie te rzeczy to doskonałe aktywności… ale rzadko umieszczamy rzeczy takie jak „zmień czyjeś życie”, „znajdź znaczącą pracę, na której ci zależy” lub „bądź współczujący wobec swojej rodziny”.
Dlaczego nakładać na siebie presję, by zrealizować ogromną listę rzeczy, które nie mają większego znaczenia? Dlaczego czuć się winnym, jeśli ich nie realizujemy? Dlaczego ich nie odpuścić?
Życie nie jest wielką listą rzeczy do zrobienia ani nie polega na optymalizacji wszystkiego, co robimy.
Najbardziej niesamowite rzeczy są tuż przed nami, dokładnie tam, gdzie jesteśmy. W tej chwili. Nie musimy nigdzie iść ani oglądać niesamowitych miejsc czy robić odważnych rzeczy, aby doświadczyć cudu życia.
Możemy wykonywać znaczącą pracę dokładnie tam, gdzie jesteśmy. Jak wyglądałaby krótsza lista znaczących działań? Co zawierałaby twoja anty-lista życzeń?
A jeśli nie wiesz, co jest dla ciebie znaczące… czy nie tym powinieneś się zająć zamiast listą życzeń?