ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

Zen Rodzica: Jak Zachować Spokój Jako Rodzic

Który rodzic nie stracił nerwów, gdy dziecko źle się zachowuje? Rodzic, który nigdy nie stracił spokoju, to mityczna postać, prawdopodobnie przemierzająca teraz tęczę na jednorożcu.

Mógłbym policzyć na palcach jednej ręki sytuacje, w których jako tata straciłem spokój – oczywiście ta ręka musiałaby mieć nieskończoną liczbę palców, a ja potrzebowałbym sporo czasu, żeby je policzyć.

Jednak mogę powiedzieć jedno: teraz jestem znacznie spokojniejszym tatą. Czasem nadal się denerwuję (jestem człowiekiem), ale zdarza się to już nie codziennie czy nawet co tydzień.

Jaki jest mój sekret? Dużo świadomej praktyki.

Zdałem sobie sprawę z tego, że krzyk i karanie nie działają.

Powiem to jeszcze raz: krzyk i karanie to nieskuteczne metody wychowawcze. Gdyby działały, wszyscy bylibyśmy wspaniałymi rodzicami, a dzieci zawsze zachowywałyby się wzorcowo po naszym krzyku.

Ale one nie działają. Nie potrzebuję badań nad wychowaniem, by to wiedzieć: widzę to na własnych dzieciach. Owszem, mogę na nie nakrzyczeć i być może skulą się ze strachu, jeśli pomyślą, że podniosę rękę. Uczę je wtedy nie dobrego zachowania, lecz strachu przede mną. Co gorsza, uczę je krzyczeć, gdy się złoszczą, rozwiązywać konflikty przemocą zamiast rozmową i szukaniem pokojowego rozwiązania.

Uczę je, że to, czego ja chcę, jest ważniejsze niż to, czego one chcą, i jestem gotów zrobić straszne rzeczy, aby zdobyć to, czego chcę za wszelką cenę, nawet kosztem naszej relacji.

Tego nie chcę uczyć moich dzieci. Chcę, aby wiedziały, że moja relacja z nimi jest ważniejsza niż to, żeby zachowywały się w określony sposób w tej jednej chwili.

I tak, wiem, że dzieci potrzebują granic – też wierzę w granice. Ustalam je i moje dzieci wiedzą, że nie jest w porządku ich przekraczać.

I tak, wiem, że muszą zostać nauczone, jak właściwie się zachowywać. Po prostu już nie wierzę, że krzyczenie to sposób, żeby ich tego nauczyć. Tracenie panowania nad sobą i złe zachowanie nie są sposobem, żeby nauczyć je, jak się zachowywać, gdy tracą panowanie nad sobą i źle się zachowują.

Ponieważ przykład, jaki im dajemy – jak postępować, gdy rzeczy nie idą po naszej myśli – jest o wiele, wiele ważniejszy niż zasady, które im ustalamy. Uczą się lekcji na temat zachowania z naszego przykładu, z czasem.

Wejdź w ich buty. Dlatego zobowiązałem się być świadomym i spokojnym rodzicem, nawet jeśli od czasu do czasu naruszam to zobowiązanie. Kiedy je naruszam, przepraszam i mówię, dlaczego się myliłem. Bo wtedy mój przykład pokazuje, jak się zachowywać po złym zachowaniu.

Oto kilka lekcji, jak zachować spokój, gdy rzeczy idą źle:

  1. To nie chodzi o ciebie. My, rodzice, mamy tendencję do przyjmowania złego zachowania dzieci osobiście, jakby to, co robią, było osobistym atakiem na nas lub nasze przekonania, osobistą obrazą. Dlatego się złościmy. Złość nie jest pomocna, ale nas dopada, bo myślimy, że coś nam zrobili. Tak naprawdę nie próbują nam niczego robić – są dziećmi i nie wiedzą, jak sobie radzić, gdy nie dostają tego, czego chcą albo gdy się złoszczą z jakiegoś powodu. Chodzi o to, przez co przechodzą, i jeśli usuniemy siebie z równania, możemy bardziej obiektywnie zobaczyć, przez co przechodzą i jak możemy im pomóc.

  2. Bądź ich przewodnikiem, nie dyktatorem. Dzieci muszą nauczyć się, jak sobie radzić w świecie, ponieważ nie będziemy zawsze przy nich, aby mówić im, jak się zachowywać. I tak najlepiej nauczyć ich nie poprzez ciągłe narzucanie prawa – jeśli dyktujemy ich działania, to nigdy nie nauczą się podejmowania decyzji samodzielnie. Powinniśmy pozwalać im podejmować własne decyzje, oczywiście w granicach, i kierować je, gdy potrzebują naszej pomocy. Wyobraź sobie, jak być Yodą (mentorem), a nie Darthem Vaderem (dyktatorem o żelaznym uścisku). Nawiasem mówiąc: wykorzystywanie Gwiezdnych Wojen do nauczania dzieci jest świetne.

  3. Czego potrzebują? Kiedy rzeczy nie idą po ich myśli, kiedy są złe, kiedy się boją… czego potrzebują? Ty krzyczący na nich albo grożący im nie jesteś pomocny – postaw się w ich sytuacji (i wyobraź sobie, że jesteś mniejszy) i zapytaj, czy chciałbyś, aby ktoś krzyczał na ciebie, gdy jesteś zdenerwowany. Jak byś zareagował, gdyby ktoś większy i silniejszy od ciebie krzyczał i groził ci? Nie podobałoby ci się to i po prostu gardziłbyś tą większą osobą. Co byłoby pomocne? Może trochę pocieszenia? Spokojna rozmowa o problemie, szukanie rozwiązań. Trochę empatii i współczucia. I tak, czasem stanowcze słowa lub powstrzymująca ręka, jeśli naprawdę mogą zrobić sobie krzywdę.

  4. Weź czas na uspokojenie. Gdy jesteś zły, w tym momencie najlepiej jest oddalić się i odetchnąć, uspokoić się. Porozmawiać z nimi, gdy jesteś spokojniejszy i możesz myśleć jasno. To jest trudne do zrobienia, ponieważ jako rodzice mamy tendencję do nurkowania i próbowania rozwiązania sytuacji w danej chwili. Ale trudno podejmować dobre decyzje, spokojnie rozmawiać, nie działać nieracjonalnie, gdy jesteśmy zdenerwowani. To samo dotyczy dzieci.

  5. Jeśli jeszcze nie straciłeś zimnej krwi, opanuj sytuację. Gdy widzisz, że zaczynasz się stresować sytuacją lub zaczynasz się złościć, ale jeszcze nie całkiem się wściekłeś… weź oddech. Zatrzymaj się. Zagłęb się w siebie i zauważ swoją frustrację. Daj sobie moment współczucia dla tej frustracji, która jest całkowicie normalna i w porządku. Ukój swój ból, życz sobie szczęścia i potem weź kolejny oddech. Jeśli możesz, spróbuj zobaczyć, że twoje dziecko cierpi w podobny sposób i też potrzebuje twojego współczucia.

  6. Zobowiązanie do bycia świadomym z nimi. Właściwie obiecałem moim dzieciom, że będę bardziej świadomym rodzicem i poprosiłem je, żeby mnie obserwowały. Jeśli złapią mnie na stracie panowania nad sobą, wrzucę dolara do słoika na lody z nimi. To pomogło – jeszcze mnie nie złapali. Frajerzy – już nigdy nie będą mieli lodów! Tylko żartuję – wciąż mamy lody.

  7. Wiedz, że popełnisz błąd. Oczekuj trudności, ale ucz się z nich. Zobacz, gdzie popełniłeś błąd. Bądź świadomy, gdy trudność się pojawia, i potraktuj to jako dobry krok w kierunku bycia bardziej świadomym i współczującym rodzicem. Przeanalizuj swoje działania i zamiast czuć się źle, zobacz, gdzie możesz się poprawić i miej plan na następny raz, gdy to się zdarzy. Ważne jest, aby zaplanować to, gdy jesteś spokojny, a nie decydować, jak sobie radzić, gdy jesteś zły. Dostosuj plan następnym razem, gdy rzeczy pójdą źle, aby był coraz lepszy, tak samo jak twoje umiejętności współczującego rodzicielstwa.

Głównym problemem jest to, że mamy pewien ideał jako rodzice, dotyczący tego, jak nasze dzieci powinny się zachowywać. Myślimy, że powinny być idealnymi dziećmi, ale prawda jest taka, że nie są idealne, są prawdziwe. Mają wady, tak samo jak my. Potrzebują pomocy, popełniają błędy, złoszczą się, frustrują. My też. Zobaczmy, jak się zachowywać, gdy popełniamy błędy, złościmy się, frustrujemy, i pokażmy dzieciom, jak to robić przez nasz przykład.

Zaakceptuj je takimi, jakimi są, z wadami i wszystkim. Kochaj je całkowicie, z uściskami zamiast krzyków. Przekonałem się, że uściski są o wiele skuteczniejszym nauczycielem niż cokolwiek innego w moim zestawie narzędzi rodzicielskich.