ProsteNawyki

Proste sposoby na poprawę jakości życia

16 Zaskakujących Lekcji z Mojego Pierwszego Ultra-Biegu na 50 Mil

„Zawsze wydaje się niemożliwe, dopóki nie zostanie zrobione.” ~Nelson Mandela

W sobotę zrobiłem to, co wydawało mi się niemożliwe.

Przebiegłem ultra-bieg na 50 mil.

Oczywiście, nie jestem pierwszym, który brał udział w takim wyścigu — tysiące innych, silniejszych i bardziej wytrzymałych biegaczy zrobiło to przede mną. Nie należę nawet do najszybszych z nich — byłem tak wolny, że prawie nie zdążyłem na oficjalny czas ukończenia.

Dlatego nie przypisuję sobie specjalnych zasług za przebiegnięcie tego wyścigu. Jeśli już, to większość zasług należy się mojemu przyjacielowi Scott Dinsmore, który zachęcił mnie do udziału i odegrał ogromną rolę w doprowadzeniu mnie do mety.

Jednak jestem dumny z przebiegnięcia 50-milowego dystansu. Pokazało mi to, że moje ograniczenia nie są tym, co o nich myślałem. A także było to dla mnie sposobem na przekazanie moim dzieciom, że one również mogą przekraczać swoje granice, dzięki mojemu przykładowi.

Jest wiele do powiedzenia o tym wyścigu, który rozpoczął się o 5 rano w przejrzystych, mroźnych warunkach… i trwał prawie 14 godzin w pięknej (choć zimnej) pogodzie, w górę i w dół niekończących się wzgórz w przepięknych Marin Headlands. Naprawdę, to niezwykle piękne miejsce i powinieneś je odwiedzić, jeśli kiedykolwiek będziesz w Bay Area.

Zamiast jednak opowiadać nudną relację z mojego wyścigu, podzielę się kilkoma lekcjami, które wyniosłem po drodze.

Lekcje z Mojego Ultramaratonu

Oto kilka rzeczy, których się nauczyłem:

  1. Było znacznie trudniej, niż się spodziewałem. Wiedziałem, że będzie naprawdę ciężko. Ale było znacznie trudniej niż to. Byłem zdecydowanie niedotrenowany, ponieważ przez miesiąc nie biegałem, podróżując po Europie i Chinach, ale myślałem, że uda mi się to zrealizować, biorąc pod uwagę fakt, że przebiegłem 26-milowy, 19-milowy i 17-milowy dystans w miesiącu poprzedzającym wyścig. Miałem rację, udało mi się ukończyć, ale było to dalekie od idealnego przygotowania.

  2. Bieganie z partnerem było wszystkim. Scott był idealnym partnerem do biegania — świetnie się z nim rozmawiało, cenił widoki i doświadczenie tak samo jak ja. Był nieustannie pozytywny i podekscytowany, nawet gdy było ciężko, a ja chciałem się poddać z bólu. Nie dopuścił do tego, abym się poddał. Jestem mu wiele winien.

  3. Palce mogą naprawdę boleć po 30 milach obijania. Mój prawy duży palec wciąż wbijał się w przód buta na zbiegach (może buty nie pasowały idealnie?), co było w porządku przez pierwsze 30 mil. Potem zaczęło mnie to naprawdę boleć. Schodzenie w dół stało się mordęgą. Kontynuowałem, ale kilka razy musiałem przystanąć i przejść do marszu. Prawdopodobnie Scott ukończyłby wyścig kilka godzin wcześniej, gdyby nie moje wątłe schodzenie z niektórych wzgórz.

  4. Jest wiele wzgórz w Northface Endurance Challenge. Wiedziałem, że będzie sporo wzgórz — biegaliśmy wcześniej tymi szlakami i nie stanowiło to problemu podczas treningu. Jednak cały wyścig był albo pod górę, albo z górki. Nie było końca. Gdybym miał to powtórzyć, skupiłbym się na większej ilości treningów na wzgórzach. Przykładowo, ponad połowa mojego 26-milowego treningu była na płaskim terenie… powinienem był biegać w górę i w dół Twin Peaks wielokrotnie.

  5. Zobaczenie rodziny na 44. mili naprawdę mnie zmotywowało. Z powodu bólu mojego palca na zjazdach, naprawdę chciałem się poddać gdzieś w okolicach 40. mili. Ale wiedziałem, że Eva i dzieci będą czekać na mnie na punkcie pomocowym na 44. mili, więc kontynuowałem. Kiedy ich zobaczyłem, dali mi uścisk, a ja powiedziałem, że spróbuję dotrzeć do mety przed czasem zakończenia. Scott i ja naprawdę przyspieszyliśmy na ostatnich 6 milach, do tego stopnia, że wyglądało to, jakbyśmy prawie sprintowali ostatnie 4-5 mil (choć to prawdopodobnie były 8- lub 9-minutowe mile). Zobaczenie rodziny zrobiło dla mnie ogromną różnicę i naprawdę wzmocniło moją determinację.

  6. Śmieciowe jedzenie nie jest dla mnie odpowiednie podczas długich biegów. Zwykle nie jem chipsów i słodyczy, ale pomyślałem, że moje ciało potrzebuje energii, więc jadłem wszystko, co wyglądało dobrze (Newman O’s są świetne — zarówno smak Oreo, jak i imbiru). Jednak z powodu tego, że większość mojej krwi była skierowana do mięśni biegowych oraz płuc i serca pracujących w nadgodzinach, trawienie jest trudniejsze. Dlatego miałem problemy żołądkowe (lepiej bez szczegółów) przez cały wyścig. W drugiej połowie przeszedłem na kalorie z płynów i żeli zamiast stałego jedzenia.

  7. Warto czasem powąchać róże. Biegłem w wyścigu, ale wyścig nie polegał tylko na biegu. Przebiegał przez zapierające dech w piersiach szlaki, a skupienie się na dotarciu do mety to pominięcie sedna. Starałem się zauważyć piękno wyścigu i ludzi wokół mnie, nawet później, gdy cierpiałem z bólu.

  8. Są ludzie naprawdę inspirujący, którzy biorą udział w takich wyścigach. Jeden facet planował przebiec maraton dzień po naszym 50-milowym wyścigu, jako coś w rodzaju po myśli. Jedna kobieta w swoich 50. latach startowała w swoim 6. lub 7. ultra biegu. Wielu ludzi, którzy nie wyglądali na super sportowców, było tam z nami, biegając z determinacją równą tym superwysportowanym. Ludzie w swoich 50. i 60. latach byli daleko przed nami. To naprawdę pokazuje, jak bardzo potrafią być zdeterminowani twoi bliźni, a także pokornie cię to skłania do refleksji.

  9. Paczkerzy są niezwykle przydatni. Przyjaciele Scotta, Ryan i Mike (teraz również moi przyjaciele) podzielili się ostatnimi 23 milami, biegnąc z nami, rozmawiając i żartując, zachęcając nas i praktycznie nie pozwalając spowolnić do tempa ślimaka. Wątpię, czy udałoby nam się ukończyć przed czasem ograniczenia, gdyby nie oni. Byli dla nas idealnymi paczerami, a ja jestem im wiele winien.

  10. Czujesz się naprawdę dobrze, gdy zaczynasz ultra. Scott i ja byliśmy naprawdę podekscytowani, przekraczając linię startową i biegnąc pierwsze kilka mil. To było ekscytujące. Twoje ciało czuje się dobrze, ponieważ w ostatnich dwóch tygodniach zmniejszyłeś intensywność treningu po ciężkim treningu. Otaczają cię ludzie podejmujący się niezwykle trudnego zadania, którzy również są podekscytowani. Cały czas oglądałem się dookoła i mówiłem: „Cóż za dzień!”

  11. Przekroczenie linii mety to absolutnie niesamowite uczucie. Cierpiałem przez 20 mil (pierwsze 30 mil było dość łatwe), ale gdy linia mety była blisko, zapomniałem o tym wszystkim i chciałem krzyczeć z radości na cały świat. Kiedy przekroczyłem linię, uniosłem ramiona w geście zwycięstwa, ponieważ to było głęboko osobiste zwycięstwo. Uściskałem Scotta. Kocham życie.

  12. To bardzo kuszące, by ulec pokusom. Bycie naprawdę zmęczonym oznacza, że twoja dyscyplina psychiczna jest niska. W tym samym czasie, małe dziecko w tobie chce się poddać, wrócić do ciepłej kąpieli i łóżka oraz nie czuć bólu. To normalne. I bardzo kuszące jest, by posłuchać tego dziecka, tych pokus do rezygnacji. Obserwowałem pokusy, czułem ich siłę i pozwalałem im odejść. Wielokrotnie. Dla mnie to był ciągły proces puszczania.

  13. Opór przed bólem tylko go nasila. Gdy mój palec doskwierał mi na zjazdach, a piszczele, kolana i uda bolały, zauważyłem, że całe moje ciało było napięte, oczekując bólu z każdym krokiem. Kiedy pozwoliłem sobie zrelaksować się, poddać bólowi, poczułem się naprawdę lepiej. Nie bolało tak bardzo. Sam sobie to pogarszałem, przewidując to i napinając się. Poddaj się, odpuść, zrelaksuj się.

  14. Jesteś tak obolały, że ledwo możesz chodzić następnego dnia. Przynajmniej u mnie tak było. Wiedziałem, że powinienem wziąć kąpiel lodową zaraz po powrocie do domu, żeby zmniejszyć opuchliznę i bolesność, oraz zapalenie, ale byłem tak zmarznięty po wyścigu, że trząsłem się, więc ją pominąłem. Używałem okładów lodowych na stopy i kostki. Ale byłem niesamowicie obolały i miałem trudności z robieniem czegokolwiek następnego dnia, a prawie tak samo było drugiego dnia. Poza tym miałem problem z obrzękiem stóp (obrzęk) przez około 3 dni. Uhh. Powoli się poprawiało, ale myślę, że po prostu zbyt mocno zajechałem sobie nogi i stopy.

  15. Epickie wegańskie śniadanie następnego dnia jest niesamowicie dobre. Oh mój Boże. Zabrałem Evę i dzieci do Herbivore następnego ranka i jadłem, jak nigdy wcześniej. Zjadłem naleśniki z jagodami, pieczone ziemniaki, wegańską kiełbaskę, jajecznicę z tofu z pesto, kawę, zielony sok, chleb kukurydziany z jagodami, trochę czekoladowego shake’a Noelle i chili cheese fries… najlepszy posiłek w moim życiu. Byłem wygłodniały. Poza tym, wegańskie jedzenie na śniadanie jest najlepsze.

  16. Masz w sobie więcej, niż sobie wyobrażasz. Wiedziałem, że to będzie trudne wydarzenie, jedno z najtrudniejszych w moim życiu… ale poważnie je niedoszacowałem, a były chwile, kiedy czułem się bez nadziei i zdesperowany, oraz nieadekwatny do tego zadania. Każdy raz, byłem w stanie kontynuować. Zawsze miałem w sobie trochę więcej, niż przypuszczałem. I to powtarzało się, co oznacza, że istnieje ogromna rezerwa determinacji i wytrwałości, której nie zdaję sobie sprawy. Wszyscy to mamy, nie tylko ja. Po prostu tego nie wiemy, dopóki się nie przetestujemy. Jeśli czegoś nauczyłem się z tego wyścigu, to tego, że wszyscy, każdy z nas, powinniśmy się przetestować, by odkryć prawdziwe ja, które w nas ukryte.