„Jeśli kochamy kogoś, powinniśmy ćwiczyć umiejętność słuchania. Słuchając ze spokojem i zrozumieniem, możemy złagodzić cierpienie drugiej osoby.” ~Thich Nhat Hanh
Chociaż pomysł bycia bardziej współczującym jest atrakcyjny dla wielu ludzi, przeszkodą jest to, że irytujemy się na innych, często ich wręcz nie lubimy.
Jak możesz być współczujący wobec innych, gdy cię irytują, działają ci na nerwy, denerwują cię?
To trudne. Często mam z tym problem, więc badam to w sobie. Co jest naprawdę niesamowite, to jak bardzo przeszkadzamy sami sobie.
Uczę się, że moje „ja” jest tym, co stoi na drodze do prawdziwego współczucia.
I moje „ja” prawie zawsze stawia siebie w centrum wszechświata, domagając się rzeczy i złości się, gdy nie dostaje tego, co uważa, że mu się należy.
Jestem naprawdę zaskoczony tym, jak często myślę o sobie i jak często wierzę (nawet jeśli sam sobie tego nie przyznaję), że zasługuję na określone traktowanie, że inni powinni zachowywać się tak, jak tego chcę.
Obserwuj Swoje Samolubne Myśli
Spróbuj monitorować tego rodzaju myśli w swojej głowie:
-
Kiedy ktoś cię irytuje, twoje „ja” jest złe, ponieważ ta osoba nie zachowuje się tak, jak chcesz. Uważasz, że masz prawo do spokoju, do bycia traktowanym uczciwie lub z szacunkiem, masz prawo, aby świat zachowywał się tak, jak tego chcesz.
-
Kiedy ktoś nie sprząta po sobie, irytujesz się, ponieważ myślisz, że masz prawo do tego, aby każdy zachowywał się, jak chcesz (był czysty i uprzejmy).
-
Kiedy ktoś stanie ci na drodze lub wyprzedzi cię na drodze, irytujesz się, bo myślisz, że nie powinien być na twojej drodze. Może wszyscy powinni patrzeć, dokąd idziesz i robić ci przejście?
-
Kiedy ktoś inny potrzebuje pomocy, najpierw myślisz o tym, jak wpłynie to na ciebie, a nie jak wpłynie to na tę osobę.
-
Kiedy coś niespodziewanego dzieje się w pracy lub w życiu osobistym, najpierw myślisz o tym, jak wpłynie to na ciebie.
-
Kiedy ludzie rozmawiają, myślisz o tym, jak to, co mówią, odnosi się do ciebie, jak miałeś podobne doświadczenie, co o tobie myślą.
Istnieje wiele innych wariantów, ale rozumiesz, o co chodzi. To są myśli skupione na sobie. Mam je cały czas — dużo częściej, niż bym uwierzył, zanim zacząłem je monitorować.
To naturalne, że mamy takie samolubne myśli. Kiedy jesteśmy dziećmi, wierzymy, że jesteśmy centrum wszechświata. Kiedy dorastamy, zazwyczaj nadal w to wierzymy, a to prawdopodobnie mechanizm obronny, aby stworzyć wszechświat, w którym jesteśmy w jego centrum, mając prawo do tego, czego chcemy.
Ale to stoi na drodze do współczucia. Zobaczmy, co się dzieje, gdy usuwamy siebie, odchodzimy z drogi.
Bezinteresowne Współczucie
Współczucie zaczyna się od empatii — wyobrażenia sobie, że jesteśmy w umyśle innej osoby i wyobrażenia sobie, przez co przechodzi. Prawdopodobnie się mylimy co do tego, przez co przechodzi, ponieważ nie możemy tego wiedzieć, ale bez tego procesu wyobraźni nie możemy mieć współczucia.
Kiedy już je odczuwamy i czujemy jej cierpienie, druga połowa współczucia polega na chęci zakończenia tego cierpienia i podjęciu działań, aby w jakikolwiek sposób je złagodzić.
Więc empatia jest niezwykle ważna, ale jeśli najpierw myślimy tylko o sobie, nie możemy empatyzować.
Musimy usunąć siebie z drogi i pomyśleć o drugiej osobie. Kiedy myślimy o tym, jak powinniśmy być traktowani, czego chcemy, jak coś wpłynie na nas, nie możemy również myśleć o drugiej osobie, jak coś na nią wpłynie, jak powinna być traktowana, czego chce.
Aby empatyzować, musimy zejść z drogi. Być bezinteresownymi zamiast samolubnymi.
Jak to zrobić? Szczerze mówiąc, nadal się uczę.
Pierwszym krokiem dla mnie było uświadomienie sobie swojego samolubnego myślenia. I to się dzieje cały czas.
Kiedy już rozpoznam to samolubne myślenie, kolejnym krokiem jest zatrzymanie się i próba umieszczenia swojego umysłu w umyśle drugiej osoby, żeby empatyzować, spróbować zrozumieć, przez co przechodzi. Poczuj jej cierpienie, a potem chciej je zakończyć.
I wtedy zapytaj, jak możesz zakończyć to cierpienie?
Usuń siebie z drogi, aby współczucie stało się możliwe.